Artykuły
Metal Hammer, listopad 2006
Gerard Way od dawna rysował, malował, pisał teksty i grał na gitarze. 11 września przebywał w pracy - w nowojorskim biurze rysował obrazki do komiksów . Słyszał przeraźliwe odgłosy samolotów uderzających w wieżowce WTC. Tragedia odcisnęła piętno na życiu tego młodego i wrażliwego człowieka. Rzucił pracę pracę rysownika, postanowił nie zwlekać dłuzej i zaczął starania, by założyć własny zespół
DosÅ‚ownie kilka dni po tragedii, wspólnie z perkusistÄ… Mattem Pelissierem mieszkajÄ…cym również w Newarku, mieÅ›cie poÅ‚ożonym zaledwie 8 km od Manhattanu, rozpoczÄ…Å‚ pierwsze próby stworzenia kapeli. Wkrótce chÅ‚opcy skrzyknÄ™li siÄ™ z Ray’em Toro, który miaÅ‚ zająć pozycjÄ™ gitarzysty.
Na strychu u Matta odbywaÅ‚y siÄ™ pierwsze nagrania. Zarejestrowano wtedy kawaÅ‚ki “Bring More Knives” (potem “Our Lady of Sorrow”) oraz Cubicles. Zespół ciÄ…gle nie miaÅ‚ basisty. Tak siÄ™ zÅ‚ożyÅ‚o, że ta rola przypadÅ‚a mÅ‚odszemu bratu Gerarda, Mikey’emu. MÅ‚ody Way byÅ‚ tak zachwycony tym, co robi starszy brat, że postanowiÅ‚ także wziąść udziaÅ‚ w przedsiÄ™wziÄ™ciu. Najpierw wpadÅ‚ na pomysÅ‚ nazwy grupy. To on podpowiedziaÅ‚, że kapelÄ™ ochrzcić można na cześć tytuÅ‚u opowiadaÅ„ Irvine’a Welsha - “Ecstasy: Three Tales of Chemical Romance” (autora m.in. “Transpotting” i “Porno”). Tak postaÅ‚o My Chemical Romance. Mikey tÅ‚umaczy: “wszytskie opowiadania Welsha nazwane zostaÅ‚y “chemicznymi romansami”. Chodzi o to, że opowiadajÄ… one o mÅ‚odych ludziach, którzy miotajÄ… siÄ™ miedzy miÅ‚oÅ›ciÄ… do drugiego czÅ‚owieka, a miÅ‚oÅ›ciÄ… do narkotyków. Nie można mówić przy tym, ze my przemykamy oko na problem narkotykowy, jesteÅ›my tego Å›wiadomi i sami pozostajemy czyÅ›ci i trzeźwi.
Zespół wkrótce zaczął pokazywać się na lokalnej scenie i dzięki temu, zaledwie po trzech miesiącach, podpisał kontrakt z wytwórnią Eyeball Records. Wtedy też chłopcy poznali wokalistę i gitarzystę grupy Pencey Prep, Franka Iero. Gdy grupa franka się rozpadła, chłopak dał cynk i na kilka dnie przed wejściem do studia zasilił szeregi My Chemical Romance. Zdążył nawet zagrać kilka partii gitarowych w dwóch nowych piosenkach.
Debiutancki krążek, zatytuÅ‚owany “I Brought You My Bullets, You Brought Me Your Love” na rynku ukazaÅ‚ sie w czerwcu 2002 roku. DziÅ› MCr sÅ‚ynie z albumów, na których treść skłąda siÄ™ okreÅ›lony koncept. W momencie premiery debiutanckiego krążka, fakt ten nie byÅ‚ jeszcze takim pewnikiem, a raczej intrygujÄ…cÄ… niespodziankÄ…. “I Brought You My Bullets, You Brought Me Your Love” opowiadÄ™ historiÄ™ pary przestÄ™pców, którzy wspólnie dokonujÄ… wiele zbrodni. To coÅ› na wzór bonnie i Clyde. Ta opowieść bÄ™dzie kontynuowana na kolejnym albumie grupy.
Krążek “I Brought You My Bullets, You Brought Me Your Love” okazuje siÄ™ bardzo ważnÄ… pozycjÄ… w dyskografii MCR nie tylko ze wzglÄ™du na to, że jest debiutem. JeÅ›li wsÅ‚uchamy siÄ™ w teksty odkryjemy, że nawiÄ…zujÄ… one czÄ™sto do problemów wokalisty - brania narkotyków, nadużywania alkoholu i rozstania siÄ™ z dziewczynÄ…, która zdradzaÅ‚a go z przyjaciółmi. W tekstach odbija siÄ™ też echem tragedia z 11 wrzeÅ›nia…
Debiutancka pÅ‚yta zwróciÅ‚a uwagÄ™ zarówno krytyków jak i sluchaczy. Zespół okazaÅ‚ siÄ™ być tak obiecujÄ…cy, ze zainteresowaÅ‚a siÄ™ nim wytwórnia Reprise Records. W 2003 roku grupa podpisaÅ‚a kontrakt z tÄ… firmÄ… i jak do tej pory wydaÅ‚a dwa albumy sygnowane jej logo. Praca nad drugim krążkiem rozpoczęła sie zaraz po powrocie z trasy. Album nosi tytuÅ‚ “Three Cheers for Sweet Revenge” i ukazaÅ‚ siÄ™ w 2004 roku. Głównie za sprawÄ… trzech singli, tj. “I’m Not Okay (i promise)”, “Helena” oraz “The Ghoust of You”, krążek w ciÄ…gu 12 miesiÄ™cy pokryÅ‚ siÄ™ platynÄ….
CzÄ™sto sukces w jednej dziedzinie łączyć siÄ™ może z porażkÄ… w innej. Tak wÅ‚aÅ›nie byÅ‚o w przypadku bohaterów tego artykuÅ‚u. PÅ‚yta pięła siÄ™ coraz wyżej, wprost na szczyty list przebojów, a perkusista Matt Pelissier, odwrotnie proporcjonalnie, powoli siÄ™gaÅ‚ dna. Mówi siÄ™, że Matt lubiÅ‚ sobie popić, a że nie należaÅ‚ też do typów pokornych, czÄ™sto wdawaÅ‚ siÄ™ w kłótnie. Główna linia sporu leżaÅ‚a pomiÄ™dzy nim a Ray’em Toro. Gitarzysta zarzucaÅ‚ Mattowi, zresztÄ… sÅ‚usznie, że ten popeÅ‚nia podczas koncertów zbyt wiele bÅ‚edów, przez co gitara nie jest w stanie równomiernie współgrać z bÄ™bnami. Poza tym to Matt spaliÅ‚ vana braci Way’ów , który kupili za piÄ™niÄ…dze podarowane przez babciÄ™. Kłótnie doprówadziÅ‚y do ostatecznego rozstania - tuż po powrocie z sierpniowej trasy zJaponii, Matt Pelissier zastÄ…piony zostaÅ‚ przez Boba Bryara. DziÅ› losy Matta nie interesujÄ… już nikogo. Wiadomo, że pracuje jako mechanik w New Jersey.
Zespół zgraÅ‚ siÄ™ z nowym perkusistÄ… i muzycy postanowili iść za ciosem. Już od poczÄ…tku 2005 roku regularnie koncertowali - najpierw brali udziaÅ‚ w trasie Taste of Chaos, potem otwierali ameykaÅ„skie koncerty postpunkowego Green Day’a, który wtedy akurat podbijaÅ‚ Å›wiat pÅ‚ytÄ… “American Idiot”. Rzeczy zaczęły toczyć siÄ™ zawrotnym tempie, a popularność zespoÅ‚u dosiÄ™gac poczęła wszystkich zakamarkó USA i dotarÅ‚a do Europy. Gerard mówi: “Bycie w My Chemical Romance to rzecz Å›wietna. Ciagle żyjemy w podwyższonej temperaturze. SÄ… tego pozytywne ale i negatywne strony. Najpierw o negatywnych: nie mamy już żadnej prywatnoÅ›ci, ale bardzo jÄ… sobie cenimy. Jej brak jest wiÄ™c dla nas sporym utrudnieniem. Pozytywna strona dotyczy tego, że mamy siÄ™ dobrze i nie mamy zamiaru kÅ‚amać w tym wzglÄ™dzie. nie czytujemy prasy muzycznej i recenzji z naszych koncertów. Trzymamy siÄ™ z daleka od rzeczy tego typu. Zarówno pozytywne jak i negatywne recenzje mogÄ… wpÅ‚ywac na nas negatywnie. JeÅ›li ukazuje sie coÅ› ciekawego w prasie na nasz temat, na przykÅ‚ad wywiad, zdarza siÄ™, że czytamy tekst i sprawdzamy, czy nikt nie przekrÄ™ciÅ‚ naszych wypowiedzi. Bierzemy sprawy takimi, jak sie majÄ…, dlatego mozemy pozostać skromni. Z resztÄ… my zawsze bylismy samotnikami i trochÄ™ odludkami, dlatego ten caÅ‚y sukces i akceptacja ciÄ…gle nas zadziwia.”
W tym roku, pod koniec października ukazaÅ‚ siÄ™ trzeci krążek studyjnych panów z New Jersey. “The Black Parade” nagdrywany byÅ‚ od kwietnia do sierpnia w kalifornijskim studio “El Dorado”. Tym razem znowu mamy do czynienia z konceptem, który przewija siÄ™ przez caÅ‚y album. Ray Toro tÅ‚umaczy: “PomysÅ‚ polega na tym, że gdy umierasz, Å›mierć przychodzi w formie wygodnej dla Ciebie. W przypadku głównego bohatera jest to forma parady. To jego najpiÄ™kniejsze wspomnienie z dzieciÅ„stwa - ojciec zabraÅ‚ go, by podziwiać tÄ™ paradÄ™. Gdy bohater umiera, Å›mierć przychodzi do niego w formie czarnej parady. On sam wÄ™druje po zaÅ›wiatach i spotyka również inne, także zmarÅ‚e, postacie.”
MCR lubujÄ™ siÄ™ w poruszaniu makabrycznych tematów, zresztÄ… sam ich wizerunek nasuwa takie spostrzeżenia. Mimo wszystko muzycy przekonujÄ…, że nowy album owszem opowiada o Å›mierci, ale wszystko to ma sÅ‚użyć apoteozie życia. Ray Toro: “Ignorowanie Å›mierci, a także banie siÄ™ jej jest gÅ‚upotÄ…, gdyż na każdego z nas przyjdzie pora… Gdy spoglÄ…dasz na Å›mierć i jej realność, zdajesz sobie sprawÄ™, że wszyscy umrzemy. Wykorzystajmy zatem ten czas na ziemi i bÄ…dźmy pozytywni z tym co robimy, czyÅ„my dobro. O to chodzi w tym albumie”.
Artykuł podesłała Rebel_Kid
MyChemicalRomance.com.pl
design by: Michal Ptaszynski











